wtorek, 14 maja 2013

Ulubione perfumy.

Perfumy wielbię miłością dozgonną :D, ale nie zawsze tak było. Kiedyś dawno, dawno temu... tak dawno, że wyparłam już te czasy z pamięci, nie używałam perfum i o zgrozo wydawały mi się one zbędnym dodatkiem. Miałam jednak to szczęście, że na mojej drodze pojawiła się dobra dusza, która mnie olśniła w tej kwestii. Cierpliwie opowiadała, pokazywała, zmuszała ;) do testowania. Były takie zapachy, które od razu skradły moje serce - Chanel Chance, Un Jardin Sur le Nil Hermesa, Nina Ricci oraz takie, których musiałam się nauczyć, oswoić i przyzwyczaić - Jil Sander, Miss Dior Cheri, Dior Addict. Były też takie, które mimo iż bardzo drogie i bardzo chwalone, na mnie nie zrobiły wrażenia - Micallef Les Exclusifs  Gaiac. Były też takie, które chciały mnie zabić :D, takiej migreny jak od Cerruti to ja nigdy nie miałam. Lubię zapachy charakterne, z pazurem. Takie, które dodają pewności siebie i sprawiają, że mimo iż mam na sobie top i dżinsy i tak czuję się jak milion dolarów ;).




Poniżej zapachy, które obecnie noszę:




  • Givenchy Hot Couture - jest ze mną od zeszłego roku, mogę go nosić latem i zimą, w dzień i w nocy. Najbardziej kojarzy mi się z malinami i pierzem. Pieprzna malina! :). Jest zmysłowy, subtelny i elegancki, ale, jednocześnie pieprz sprawia, że jest także zadziorny, seksowny i uwodzicielski. Dokładnie tak się czuję kiedy go noszę. Bardzo lubię, kiedy zapach jest mocny i bardzo trwały, ale jednocześnie nie nachalny. Taki właśnie jest eliksir z malin od Givenchy.



Nuty zapachowe:
 
nuta głowy: pomarańcza, nektar malinowy, bergamota.

nuta serca: magnolia, wetyweria, pieprz.

nuta podstawy: drewno sandałowe, ambra, piżmo.

  • Coco Mademoiselle Chanel - zapach mocny, wieczorowy na specjalne okazje, ale czasem jeśli potrzebuje poczuć się naprawdę dobrze noszę go też w ciągu dnia. Bardzo trwały, otulający, szykowny i elegancki. Tajemniczy ;). Wiem, że nosi go wiele osób, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, w końcu na każdym zapach rozwija się inaczej :).


Nuty zapachowe:

Nuta głowy: sycylijska pomarańcza, kalabryjska bergamota.

Nuta serca: róża, orientalny jaśmin.

Nuta podstawy: indonezyjska paczula, haitańska wetyweria, wanilia z Réunion, białe piżmo.
  • Chanel Chance Eau Fraiche - zielona letnia wersja Chanel Chance, doskonałe na wiosnę i lato. To co widzicie to resztka, która została mi właśnie z zeszłego lata. Nadal czuć w nich "chanelkową nutę", ale ten zapach jest lekki, świeży i zwiewny chociaż jak to bywa u Chanel - bardzo trwały.


Nuty zapachowe:

nuta głowy: cytrusy, hiacynt, różowy pieprz.

nuta serca: wanilia, jaśmin, irys.

nuta podstawy: paczula, wetyweria.

  • Loewe Agua de Loewe Ella- pisałam Wam o nich w kwietniowych ulubieńcach. Wywodzi się z Hiszpanii, niedoceniany, a bardzo kobiecy i uniwersalny, ale z przytupem :). Doskonały na ciepłe słoneczne dni. 


Nuty zapachowe:

nuta głowy: pomarańcza, bergamotka, cytryna z Amalfi, passiflora, kumkwat  

nuta serca: grzybień północny, papryka, lilia, róża 

nuta podstawy: drzewo sandałowe, cedr, piżmo



Mam też buteleczki, w których została tylko kropelka, ale lubię do nich wracać i przypominać je sobie, poza tym pięknie wyglądają na toaletce.



  • Chanel Chance - to pierwsze perfumy w których się zakochałam. Zapach znany chyba wszystkim. Kiedyś nie mogłam bez nich żyć. To jedne z tych perfum, które sprawiają, że czujesz się piękna i pewna siebie, niezależnie od tego czy masz na sobie wieczorową suknię czy dżinsy. Można go nosić na dzień i na romantyczne wieczory. Bardzo popularny.



Nuty zapachowe:

nuta głowy: ananas, irys, paczula, różowy pieprz, hiacynt

nuta serca: jaśmin, cytrusy

nuta podstawy:  piżmo, paczula, wanilia, wetiwer
 
  • Nina Ricci Love by Nina - piękne zielone jabłuszko z kolekcji limitowanej z 2009 roku. Co roku jest nowa wersja. Mogłabym je mieć już nawet dla samego flakonu ;), ale na początku nie mogłam się zdecydować czy mi się podobają. Natomiast kiedy się skończyły zastanawiałam się jak bez nich żyć :D. Lekkie, dziewczęce, figlarne, dobre na co dzień.


Nuty zapachowe:
biały cedr, kwiat Frangipania,
kwiat wiśni, liczi,
migdały, piżmo,
zielone jabłko
  • Hermes Un Jardin Sur le Nil - zapach z serii ogrodowej Hermesa, cudowny kojarzy mi się ze słońcem, ciepłem i wakacjami, chyba jedyny, którego mogłam używać nawet na kacu ;) Bardzo mi się w nim podoba połączenie ziela i drewna. Czuć w nim zapach świeżo skoszonej trawy. Wiem, wiem nie każdemu się podoba, czytam, że przeciętny, że plastikowy, mi jednak bardzo odpowiadał. Zapach typu "unisex", ale naprawdę nie wyobrażam sobie pachnącego nim mężczyzny.



Nuty zapachowe:

nuta głowy: zielone mango, grejpfrut

nuta serca: tatarak, lotus, hiacynt, piwonia

nuta podstawy: sykomora (figa), kadzidło frankońskie

  • Givenchy Ange Ou Demon Le Secret - kolejna wersja po Ange Ou Demon. Jest to zapach kwiatowo - owocowy, bardzo stonowany, mówi się, że więcej w nim anioła niż demona ;). Dla mnie to dość fajny codzienny zapach, ale jeśli chodzi o Givenchy to zdecydowanie wolę Hota.



Nuty zapachowe:

nuta głowy: żurawina, cytryna, zielona herbata

nuta serca: jaśmin, biała piwonia, lilia wodna

nuta podstawowa: białe piżmo, paczula, akord drzewny

  • Mexx Black - zapach zmysłowy, ale jednocześnie świeży. Fajny na co dzień, ale i na imprezę. Zostało mi go troszkę i na jakiś czas o nim zapomniałam i zapach się po prostu zespół. Przy innych perfumach nigdy mi się to nie zdarzyło.



Nuty zapachowe:

nuta głowy: piwonia, kwiat imbiru, frezja, aksamitka, czarna porzeczka

nuta serca: morela, liczi, gruszka, żywotnik zachodni, kwiat lotosu

nuta bazy: drzewo sandałowe, ambra, wanilia



Ciekawa jestem co sądzicie o moich perfumowych ulubieńcach oraz jakie są Wasze ulubione perfumy? :)


niedziela, 12 maja 2013

Jak wygodnie przechowywać i przewozić kolorowe kosmetyki.

Z przechowywaniem, a szczególnie z przewożeniem kosmetyków zawsze miałam problem. Szuflady i koszyki stojące na szafce przestały się sprawdzać odkąd moje dzieci zapragnęły zapoznać się ze sztuką makijażu i oczywiście z każdym pudrem, pomadką i cieniem z osobna :). Pewnego dnia mój mój ulubiony puder z Maca wylądował na podłodze i rozsypał się niemalże w drobny mak. Zostały z niego smętne resztki i niestety nie był to jedyny zniszczony kosmetyk.



Na szczęście Mikołaj o mnie nie zapomniał i dostałam od niego takie cudo ;).





Z zewnątrz kuferek jest metalowy i dość solidny. Dla mnie to bardzo ważne, bo poprzedni materiałowy  kuferek (ala walizka) nie wytrzymał siadania i stawania na nim ;). Na dodatek jest zamykany na kluczyk. Po otwarciu znajdziemy w nim dwie wygodne półeczki, po każdej stronie i sporo miejsca na dnie kuferka na kosmetyki w większych opakowaniach.




Przechowuje w nim tylko kolorowe, najczęściej używane i te najbardziej cenne dla mnie kosmetyki. Świetnie sprawdza się na wyjazdy, wystarczy zamknąć i przenieść do samochodu. Wszystko jest elegancko spakowane w jednym miejscu i jest większa gwarancja, że niczego nie zapomnę oraz, że nic się nie zniszczy w trakcie podróży.

A tak wygląda już wypełniony:





Jak sami widzicie można w nim całkiem sporo zmieścić, ale jest bardzo poręczny i wygodny. Zdjęcia są zrobione po pół roku używania, więc mam nadzieję, że przetrwa jeszcze bardzo długo.

A Wy jak przechowujecie i przewozicie swoje kosmetyki?


środa, 8 maja 2013

Celia - Esencja Kobiecości.

O pomadkach Celii dowiedziałam się jak zwykle przeglądając blogi kosmetyczne. Niestety przeczytałam też, że są trudno dostępne, ale można je znaleźć w małych drogeriach. Ja taką drogerię znalazłam a w niej nie tylko pomadki, pomadko-błyszczyki, błyszczyki, ale także pudry, cienie i kredki do oczu oraz lakiery do paznokci Celii.




Opis producenta:

Klasyczna pomadka o kremowej konsystencji. Opracowana na bazie olejów i wosków roślinnych, wzbogacona o składniki nawilżające i witaminy. Skutecznie dba o kondycję delikatnego naskórka ust.

Moja opinia: 

Pomadka jest zamknięta w bardzo eleganckim metalowym liliowo - złotym opakowaniu. Przy zamykaniu słychać charakterystyczny klik, taki jak u pomadek od Chanel. Bardzo mnie to zaskoczyło przy pomadce za taką cenę, ale ucieszyło zarazem bo lubię takie gadżety.


Wybrałam dla siebie jasnoróżowy perłowy odcień nr 20. Niestety nie było testerów, więc nie mogłam sprawdzić jak będzie wyglądał.




Pomadka ma kremową konsystencję, bardzo dobrze się ją nakłada i trzyma się zadziwiająco długo, nie rozmazuje się. Absolutnie nie wysusza ust, wręcz przeciwnie - są odżywione i nawilżone. Bardzo przyjemnie i delikatnie pachnie, jest raczej bezsmakowa. Żałuję, że nie wzięłam jeszcze jakiegoś koloru z tej serii. Wzięłam z innej i też żałuję. 




Cena 6zł. Moja ocena 5/5.

A Wy, które produkty Celii polecacie?


wtorek, 7 maja 2013

Wykończeni w kwietniu :)

Denko miało być na blogu już pod koniec kwietnia, ale niestety nie starczyło mi czasu. Nie wszystkie kosmetyki zużyłam w jeden miesiąc, większość po prostu skończyła mi się w kwietniu.

  • Twarz 
  1. Tonik z serii 3 kroki Clinique nr 2 do cery normalnej i mieszanej - jest świetny i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. 
  2. Żel micelarny do mycia i demakijażu Bebeauty do cery suchej i wrażliwej - ostatnio mój ulubiony żel do mycia buzi, jak tylko znajdę się w pobliżu Biedronki to na pewno kupię następne opakowanie.
  3. Mydełko do mycia buzi Kanebo - doskonale zastępuje żel, tonik i maski oczyszczające. Naprawdę świetne i starcza na bardzo długo , ale cena może odstraszyć.
  4. Medioderm nawilżająca niepieniąca się emulsja myjąca - dla osób chorych na egzemę łuszczycę i atopowe zapalenie skóry, kupiłam ją za radą pani w aptece jako coś delikatnego do mycia buzi, ale w końcu zużyłam do mycia ciała. Fajnie nawilżała, radziła sobie nawet z wysuszonymi po depilacji łydkami.


  • Ciało
  1. Joanna Naturia nawilżający balsam do ciała z grejpfrutem - bardzo ładnie pachnie i dość dobrze nawilża, ale nie radzi sobie z mocno przesuszoną skórą.
  2. Alterra emulsja do ciała trawa cytrynowa i morela - rewelacyjnie nawilża i wygładza nawet najbardziej przesuszoną skórę, niestety wchłania się całe wieki.
  3. Bebeauty ujędrniające masło do ciała z ekstraktem z guarany - dość fajne, a przede wszystkim tanie masło, troszkę tłustawe, mogłoby lepiej pachnieć.



  • Włosy
    1. Szampon jajeczny z Apteczki Babuni Joanny - świetny, pisałam już o nim kilka razy.
    2. Szampon Babydream - bardzo delikatny, dobrze zmywa oleje. Można używać jako żel do mycia twarzy lub pod prysznic. Koniecznie trzeba po nim nałożyć odżywkę bo plącze włosy.

     
    1. Odżywka Argan Oil Joanna do włosów suchych i zniszczonych - jedna z gorszych odżywek jakie miałam. Moje włosy były po niej sianowate i wyglądały gorzej niż bez odżywki. Zużyłam ją do golenia nóg :).
    2. Maska jajeczna odżywcza Joanna z Apteczki Babuni - naprawdę świetna maska za niewielkie pieniądze. Włosy po jej użyciu są odżywione, wygładzone, błyszczące. Ostatnio nie widzę jej w sklepach, ale jeśli tylko znajdę na pewno kupię.



    • Kosmetyki kolorowe
    1. Fluid matujący Lirene - zawiera mikrogąbeczki, witaminę E i wosk pszczeli. Skóra ma być po nim aksamitna i matowa przez długi czas. Dość fajny dobrze wygląda na twarzy, średnio kryjący nie daje efektu maski, ale niestety u mnie zmatowiona skóra jest co najwyżej przez godzinę.



    Mam nadzieję, że w maju wykańczanie pójdzie mi równie dobrze. :)


    poniedziałek, 6 maja 2013

    Pielęgnacja włosów.

    Moje włosy są po przejściach i od dłuższego czasu walczę o to, żeby poprawić ich stan. Marzył mi się od zawsze piękny brązowy, nie za ciemny kolor, ale nigdy nie mogłam znaleźć farby dzięki której mogłabym taki kolor uzyskać. W końcu panie w sklepie fryzjerskim poradziły mi, żeby użyć utleniacza 9% zamiast 6% (jestem brunetką, a 9% jest dla blondynek, ale o tym dowiedziałam się już potem :)). kolor mi wyszedł piękny, taki brąz o jaki mi chodziło, niestety zbyt mocny utleniacz zniszczył, a nawet w niektórych miejscach spalił moje włosy. Wszystko to działo się już parę miesięcy temu. Musiałam skrócić włosy o połowę i teraz staram się je zregenerować. Poniżej przedstawię Wam moja obecną pielęgnację i założenia na maj.


    • Olejowanie - Postanowiłam wrócić do olejowania włosów. Używam do tego oleju kokosowego i oliwy z oliwek, którą czasem mieszam z olejem arganowym albo z awokado. Olej zwykle nakładam wieczorem, zostawiam na noc i myję włosy dopiero rano. Jeśli nie mam możliwość trzymać oleju tak długo staram się, żeby to było przynajmniej na 3-4h. Przez cały maj mam zamiar regularnie olejować włosy dwa razy w tygodniu. Oliwa z oliwek bardzo fajnie wpływa na moje włosy - są odżywione i błyszczące. Jeśli chodzi o olej kokosowy to używałam go dość dawno, ale byłam bardzo zadowolona, dlatego znowu go kupiłam.



    • Mycie. Włosy staram się myć co drugi dzień. Używam do tego szamponu jajecznego z Apteczki Babuni Joanny. Jest on przeznaczony do włosów rozjaśnianych i farbowanych, zawiera zółtko i kiełki pszenicy. Wystarczy dwukrotnie umyć nim włosy, żeby zmyć olej. Dodatkowo to jedyny szampon, po którym nie swędzi mnie skóra głowy, a włosy nie przetłuszczają się tak szybko. Włosy staram się myć bardzo dokładnie i bardzo dokładnie je spłukuję letnią wodą.




    • Odżywianie. W dni kiedy nie nakładam oleju stosuję maskę odbudowującą do włosów z Matrixa. Na moje włosy działa dość dobrze - stają się sypkie i lśniące. Pisałam Wam o niej w Marcowych nowościach. 


    • Po spłukaniu maski używam jeszcze kąpieli odbudowującej z Marion ocet z malin i koktajl owocowy -  wmasowuję ją we włosy i zostawiam na minutę, a następnie spłukuję. Sprawia, że włosy są oczyszczone, lekkie i miękkie, oraz mniej obciążone.



    • Już po osuszeniu włosów ręcznikiem spryskuję je Eliksirem ziołowym do włosów łamliwych i zniszczonych oraz farbowanych z Green Pharmcy, albo dwufazową odżywką bez spłukiwania do włosów suchych i zniszczonych z Biovax. Eliksirem spryskuję całe włosy wcieram go także w skórę głowy, a odżywką z Biovaxa tylko końce, żeby nie obciążała włosów i żeby się nie przetłuszczały za szybko. Końcówki zabezpieczam jedwabiem z Biosilku.



    W maju przede wszystkim mam zamiar regularnie olejować włosy. Chciałabym też może dokupić jakąś odżywkę bez spłukiwania bo jak widzicie Biovax już mi się kończy, jeśli macie jakieś sprawdzone to proszę doradźcie mi co kupić. Chętnie wymieniłabym także jedwab Biosilku na coś innego. Pod koniec miesiąca zdam relację z moich starań o piękne włosy.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...