niedziela, 14 grudnia 2014

Balsam prostujący włosy, który działa nawet jeśli nie używamy prostownicy?

Piękne proste włosy to marzenie nie jednej z nas, niestety same z siebie rzadko chcą być takie i zwykle musimy im trochę pomóc. Wybieramy wtedy suszarkę i wyciąganie na szczotce, albo prostownicę. Niestety takie metody mimo, iż skuteczne niszczą włosy i ja stosuję je raczej okazjonalnie. Jednak co zrobić, żeby włosy na co dzień wyglądały dobrze, a jednocześnie nie niszczyć ich przy tym za bardzo? Pomóc mogą nam tutaj kosmetyki, prostujące włosy tylko, czy one działają? Jeśli używamy prostownicy, czy suszarki to wiadomo, że włosy będą wyglądać dobrze.  Wiele osób unika jednak ciepła w stylizacji włosów, albo tak jak ja zwyczajnie nie chce im się tego robić i pozwalają włosom, żeby same wyschły. Jak myślicie, czy wtedy jest sens stosować na przykład balsamy prostujące? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć zapraszam do czytania o Balsamie prostującym włosy straigh & gloss Nivea.



Obietnice producenta:

Balsam ma zapewniać efekt prostych i gładkich włosów, ma chronić je także przed wilgocią i przed wysoką temperaturą, aż do 200 stopni. 



Skład:


Jak balsam sprawdza się u mnie?

Jest to kolejny kosmetyk, który wypatrzyłam na kanale makijażekasid, który zresztą bardzo Wam polecam. Balsam ma bardzo fajne, poręczne i wygodne opakowanie. Dodatkowo sprytnie zostało tu rozwiązane dozowanie, wystarczy wyciągnąć nakrętkę do góry i gotowe. Ma konsystencję emulsji i jest bardzo wydajny, wystarczy nałożyć naprawdę odrobinę.





Używam go po każdym myciu włosów, nie tylko wtedy gdy zamierzam je prostować i mogę śmiało powiedzieć, że naprawdę działa. Balsam prostujący włosy od Nivea ładnie pachnie i na moje włosy działa bardzo podobnie jak odżywki long repair, czy intens repair. Producent zaleca aby niewielką ilość balsamu rozprowadzić na wilgotnych włosach, rozczesać, a następnie wysuszyć włosy suszarką wyciągając na szczotce. Nie obciąża on moich włosów i nie przyczynia się do ich szybszego przetłuszczenia.  Tak jak już wspomniałam bardzo ładnie pachnie i zapach ten dość długo utrzymuje się na włosach. Nakładam go zawsze po umyciu włosów, niezależnie od tego, czy je potem suszę, prostuje, czy zostawiam samym sobie. Balsam sprawdza się w każdym wariancie. Sprawia, że włosy są śliskie, lejące i ugładzone. Nie puszą się i nie kręcą. Jeśli mam dobrze ścięte włosy to wystarczy, że nałożę ten balsam uczeszę i same wyschną i już mam fryzurę, w której spokojnie mogę wyjść do ludzi.. Jeśli wyprostuję prostownicą, albo nawet wyciągnę na szczotce, włosy wyglądają świetnie, są gładkie, miękkie i pięknie błyszczą, a ja dodatkowo zagłuszam nieco wyrzuty sumienia, związane z użyciem wysokiej temperatury. Chociaż umówmy się, że raczej nic nie jest w stanie ochronić nam włosy w 100%.

Balsam zawiera 200 ml i kosztuje ok 12zł. Podobno taniej można go dostać w Biedronce. Jednak ja nigdy na niego tam nie trafiłam.


Bardzo jestem ciekawa czy miałyście ten balsam i jak się u Was sprawdził, a może możecie mi polecić inne kosmetyki prostujące włosy?


czwartek, 11 grudnia 2014

Victoria's Secret mgiełka do ciała Endless Love.

Mgiełki do ciała to świetny pomysł na zapach latem, kiedy zwykle jest gorąco i perfumy zazwyczaj stają się za ciężkie, albo nie możemy ich używać ze względu na połączenie alkoholu w nich zawartego ze słońcem.  Mgiełkę do ciała Victoria's Secret Endless Love  mam już od dłuższego czasu, ale musiałam ją sobie oswoić, bo nie była to niestety miłość od pierwszego wrażenia. Kupiłam ją wiosną i zarówno wtedy jak i latem było na taki zapach chyba po prostu za gorąco, teraz kiedy jest już zimno używam jej naprawdę z przyjemnością.


Od producenta:


Już od pierwszych nut Endless Love czuć delikatny aromat kwiatu jabłoni i ylang ylang, dodatkowo wzbogacony w łagodną nutkę  aloesu i rumianku. 
Endless Love to uosobienie kobiecej wrażliwości, energii życiowej i pewności siebie, dla kobiet, które pragną w delikatny sposób podkreślać swoja osobowość i charakter.  Endless Love sprawia, że czujemy się dobrze i gotowe sprostać każdemu wyzwaniu. Poczuj zapach i moc nieskończonej miłości.

Skład:


Jak mgiełka spisuje się u mnie:

Zacznijmy może od tego, że mgiełka ma naprawdę piękne opakowanie, tak samo zresztą jak balsam, o którym już Wam pisałam.  Opakowanie jest przeźroczyste, tak że spokojnie widzimy ile jeszcze produkty nam zostało. Mgiełkę rozpyla się fenomenalnie, żadnych wielkich kropel tylko leciutka bryza. Spryskiwacz działa bez zarzutu.


Jednak o ile zapach balsamu spodobał mi się od razu, o tyle z mgiełką miałam na początku pewien kłopot, dlatego długo stała prawie nie używana. Przypomniałam sobie o niej jesienią i odkryłam, że w jej zapachu już zupełnie nic mnie nie drażni i nic nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie zapach zaczął mi się bardzo podobać. Czasem nawet zastanawiam się co tak ładnie pachnie i po chwili uświadamiam sobie, że to ja :).
Mgiełki jak wiadomo zwykle nie grzeszą wielką trwałością, ale w przypadku VS nie jest tak źle, na mnie Endless Love pachnie naprawdę długo. Praktycznie wystarczy że spryskam się nią raz rano i może jeszcze raz w ciągu dnia, żeby zapach czuć przez cały czas.

Według mnie akurat Endless Love należy co ciut mocniejszych i cięższych zapachów, na pewno wyczuwam w nim zapach kwiatów jabłoni, ale też coś czego nie potrafię dokładnie zdefiniować, coś kadzidlanego i mistycznego. Jest to zdecydowanie zapach bardzo kobiecy i zmysłowy, dla mnie otulający na wieczory lub zimniejsze dni. Dodatkowo mgiełki Vs nie tylko ładnie pachną, ale także pielęgnują naszą skórę, ja dałam się przekonać i chętnie sprawdziłabym inne zapachy. Kosmetyki VS kupiłam w Stanach, ale są też dostępne na allegro, niestety w wyższych cenach.




Znacie mgiełki Victoria's Secret ? Jakie zapachy polecacie na zimowe wieczory?


niedziela, 7 grudnia 2014

Mieszkam w Bajkowym Lesie... przynajmniej czasem :), czyli zabieram Was na spacer w ramach Akcji Celebruj Chwile z Arcy Joko :)

Zima to ciężki okres w moim życiu, nienawidzę zimna! i spokojnie mogłabym zamieszkać gdzieś, gdzie przez cały rok jest ciepło i przysięgam kiedyś jak już będę stara i obrzydliwie bogata, kupię sobie jakąś małą wysepkę w tropikach ;). Wiem, że wiele osób ma tak samo jak ja i dzisiaj postaram się przekonać i Was i siebie, że zima może także przysparzać nam radości, a wszystko to przecież kwestia czapki rękawiczek i rajstop pod spodniami. Mówiłam już że nienawidzę rajstop pod spodniami? ;).

Ale już dobrze skupmy się na tym gdzie teraz mieszkam, a dzisiaj na przykład mieszkam w Bajkowym Lesie i porywam Was na spacer po nim. Chodźcie kochani i nacieszcie oczy.

Post powstał w ramach akcji Celebruj Chwile na blogu Arcy Joko. Kto jeszcze nie brał udziału niech zajrzy.




































Jak widzicie u mnie choinki same stroją się na Święta:). Mam nadzieję, że spacer Wam się podobał i nie zmarzliście za bardzo:).

Pozdrawiam z Bajkowego Lasu ;)
Kasia M :)

piątek, 5 grudnia 2014

Woda micelarna do demakijażu z płatkami róż Nuxe :).

Wspominałam ostatnio, że musiałam odstawić lubiany przez większość micel z Biedronki. Nie wiem co się stało, bo była to już któraś butelka z kolei , ale niesamowicie wysuszył mi skórę pod oczami. Do tego stopnie, że aż szczypała i piekła. Na szczęście trafiłam na filmik nieesi25 gdzie opowiadała, że miała dokładnie tak samo, właśnie po tym płynie. Odstawiłam i na szczęście wszystko wróciło do normy, a w zamian skusiłam się na Wodę Micelarną z płatkami róż NUXE.


Obietnice producenta:


Skład:



Jak woda sprawdziła się u mnie?

Bardzo lubię firmę Nuxe, a szczególnie ich suchy olejek, dlatego łatwo dałam się namówić na tę wodę. Trafiłam akurat na promocję w Super Pharm i za 400 ml butelkę zapłaciłam coś około 34 zł. Zacznijmy może od opakowania jest to duża butla z odkręcaną zakrętką, brakuje mi w niej zwykłej pompki, bo przy takiej pojemności ciężko przechylać i nalewać na wacik. 


Miałam nadzieję na piękny różany zapach, chociaż kiedyś już używałam serii Trzy Róże, ale z tego co pamiętałam zapach w masce, czy kremie był raczej neutralny. W wodzie niestety nawet przy dużej dozie wyobraźni nijak nie czuję róż, zapach nie jest może nieprzyjemny, jednak odrobinę apteczny. Producent obiecuje nam perfekcyjne oczyszczenie z makijażu nie tylko twarzy, ale także oczu i ust i to za jednym przetarciem wacikiem. Niestety nie do końca się to sprawdza. Z pudrami i podkładem woda micelarna radzi sobie bardzo dobrze, natomiast przy demakijażu oczu nie ma już tak łatwo. Ostatnio pisałam Wam w poście o nowościach, że kompletnie sobie z tym nie radzi, ale muszę ją trochę zrehabilitować. Zmieniłam sposób zmywania makijażu jest zdecydowanie lepiej. Zamiast przecierać, przykładam namoczony wacik na kilka chwil na powieki i daję wodzie zadziałać. Po takim zabiegu makijaż o wiele łatwiej zmyć. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że tusz schodzi powiedzmy w całości. Wody micelarnej Nuxe używam jako pierwszego kroku przy demakijażu, potem jeszcze myję buzię żelem. 

Fajnie sprawdzała mi się także w zastępstiwe toniku, jest przeznaczona do skóry wrażliwej, nie podrażnia, nie uczula, jest bardzo delikatna zarówno dla skóry jak i oczu. Nie pozostawia lepkiej, klejącej warstwy. Skóra wysycha tak jak przetarta zwykłą wodą.

Podsumowując można się na nią skusić, ale radziłabym szukać dużej promocji, w przeciwnym razie można być ciut rozczarowanym.  Regularnej ceny sama bym również za nią nie zapłaciła. Bo za tyle to można już sobie kupić Biodermę czy Vichy, które bardzo lubię.Jednak jak już odkryłam jak jej używać żeby lepiej zmywała makijaż oka i biorąc pod uwagę to że i tak jeszcze myję twarz żelem, jestem niej zadowolona. Tylko tak jak mówię jeśli brać pod uwagę jej regularną cenę to za tyle nawet mniej znajdziemy o wiele lepsze płyny micelarne.


Mieliście okazję używać tej wody? Jakie płyny micelarne sprawdzają się u Was najlepiej?


środa, 3 grudnia 2014

Wykończeni w listopadzie :).

Tym razem nie mam zamiaru czekać, aż produktów uzbiera się zbyt dużo i nie będzie mi się chciało zabrać za robienie zdjęć, dlatego w tym miesiącu od razu zapraszam na listopadowe denko.



Pinio szampon i żel do kąpieli 2w1- tym razem w użyciu miałam szaloną mandarynkę i radosną truskawkę. Bardzo lubię te płyny bo są tanie, bardzo wydajne i nadają się zarówno do mycia ciała jak i włosów. Korzystają z nich najczęściej moje dzieci i wtedy lądują w wannie jako płyn do kąpieli, ale znakomicie sprawdzają się także jako żel pod prysznic i szampon. Ładnie domywają włosy nie plączą ich nadmiernie, nie obciążają. Sama jeśli mam problem z podrażnioną, swędzącą skórą głowy używam go i przynosi mi naprawdę sporą ulgę. Zapachy są bardzo ładne, chociaż może ciut chemiczne. Coś jak guma balonowa. Teraz w użyciu mamy czekoladę.


Yves Rocher szampon cytrynowy - bardzo dobry oczyszczający szampon. Pięknie pachnie, świetnie myje i oczyszcza włosy. Po jego użyciu są sypkie i błyszczące, nie obciąża włosów i nie podrażnia skóry głowy. Najlepiej sprawdza się używany na przykład raz w tygodniu, ze względu na to, że jest dość mocno oczyszczający i stosowany częściej mógłby przesuszyć włosy.

Loreal Elseve kuracja upiększająca, natychmiastowa moc- odżywka zawiera perłę i kryształy, przeznaczona jest do włosów długich i pozbawionych blasku, normalnych lub cienkich. Sprawia, że włosy pięknie błyszczą i optycznie wyglądają po prostu lepiej. Są także miękkie, sypkie i lepiej się rozczesują. Ma bardzo lekka formułę dzięki czemu nie obciąża włosów. Dodatkowo świetnie sprawdza się wtedy kiedy nie mamy czasu, bo wystarczy ją rozprowadzić na włosach i od razu spłukać.




Clarena tonik z witaminą C- bardzo dobry tonik w rewelacyjnym opakowaniu. Niesamowicie wygodnie się go używało i z przyjemnością zużyłam całe 500 ml. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj: Clarena Pure Vit C Tonic - czemu wszystkie toniki nie mają takich wygodnych opakowań?


Gorvita żel aloesowy - żel zużyłam z przyjemnością, bardzo fajnie zastępował mi w ciepłe dni krem na dzień, fajnie nadaje się też do nakładania pod krem. Niestety dla osób z suchą skórą solo się nie sprawdzi, ale przy tłustej wypada świetnie. Można nim zastąpić także żel hialuronowy przy mieszaniu z olejkami. Sprawdzał się także po opalaniu, doskonale koił i uspakajał podrażnioną słońcem skórę, a dzieciom przynosił ulgę przy  ugryzieniach komarów. Muszę sobie koniecznie zamówić kolejną tubę.

Ziaja liście manuka, tonik zwężający pory - o tym toniku pisałam Wam całkiem niedawno ma swoje wady i zalety. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj: Tonik zwężający pory, Ziaja Liście Manuka :)



Organique maska algowa z żurawiną - świetnie działa, pięknie pachnie i koszmarnie się zmywa. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj: Maska, którą jednocześnie można kochać i nienawidzić :).


Bielenda błyskawicznie napinająca maseczka koktajlowa - producent obiecuje nam tutaj efekt liftingu, ale ja go u siebie nie zauważyłam. Stosowałam ją po peelingu z kwasami również z Bielendy, dzięki czemu skóra nie była wysuszona, ani podrażniona ale ładnie napięta i odżywiona.


Clinique mydło do mycia buzi - pierwszy krok z zestawu 3 kroków Clinique, to właśnie z nim moja skóra polubiła się najbardziej. Dobrze myje i oczyszcza, ale troszkę ściąga. Pełną recenzję całego zestawu możecie przeczytać tutaj: Moje zdanie na temat systemu pielęgnacji 3 kroków Clinique :).


L'oreal Volume Million Lashes So Couture tusz do rzęs- rewelacyjny tusz. Znakomicie wydłuża i pogrubia rzęsy. Jena warstwa jest doskonała w dziennym makijażu, ale kiedy nałożymy dwie mamy rzęsy do nieba. Ma prostą silikonową szczoteczkę, bez żadnych udziwnień, ja takie bardzo lubię. W dodatku w przeciwieństwie do innych tuszy, naprawdę ładnie pachnie, jakby troszkę czekoladą. Nie osypuje się i nie kruszy, pięknie trzyma się na rzęsach przez cały dzień.


Próbki - w tym miesiącu nie popisałam się przy zużywaniu próbek, za to większość była bardzo fajna, w sumie tylko krem Ziaja liście manuka mnie nie zachwycił.

Ciekawa jestem jak Wam poszło ze zużyciami w listopadzie? Pochwalcie się :).

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...