niedziela, 20 października 2013

Grafitowy mani by Calzedonia ;).

Wraz z chłodniejszymi jesiennymi dniami, wróciła mi chęć na moje ulubione o tej porze roku, ciemne odcienie lakierów do paznokci. Na pierwszy ogień poszedł grafit Calzedonia.


Lakier ma cienki pędzelek i jest dość rzadki przez co maluje się nim bardzo wygodnie. Do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy. Położyłam go na odżywkę Eveline 8w1, dałam dwie warstwy lakieru oraz top i w takiej wersji na moich paznokciach trzyma się trzy dni. Top mogłam sobie darować, bo nie poprawił wyglądu lakieru, wręcz przeciwnie.



Na paznokciach prezentuje się tak:






Jak Wam się podoba  taki kolor? Lubicie ciemne lakiery? czy wybieracie raczej jaśniejsze kolory?




czwartek, 17 października 2013

Siarkowa Moc ... jest ze mną ;).

Całą serię Barwa Siarkowa Moc znalazłam na półce w sklepie podczas zakupów spożywczych ;). Najbardziej zainteresował mnie tonik, byłam ciekawa tego, czy rzeczywiście poradzi sobie z regulacją wydzielania sebum. Przyznam, że miło by było, gdybym w końcu trafiła na coś co poradzi sobie z moim świeceniem skóry.






Obietnice producenta: 


Tonik polecany jest do codziennej pielęgnacji cery z tendencją do trądziku. Oczyszcza, odświeża i tonizuje skórę, usuwając nadmiar tłuszczu oraz regulując wydzielanie sebum. Specjalnie dobrany zestaw składników aktywnych zapewnia skuteczną walkę z objawami trądziku i nadmiernym błyszczeniem się skóry. Niska zawartość alkoholu działa antybakteryjnie nie powodując dodatkowych podrażnień skóry, nadaje jej odpowiedni odczyn pH, pozostawiając ją świeżą i gładką.
 
Składniki aktywne:
 
Siarka - działa przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjnie, reguluje pracę gruczołów łojowych zmniejszając wydzielanie sebum.
Multifruit Extract - działa antybakteryjnie i keratolitycznie, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, a także przyspiesza złuszczanie obumarłych komórek naskórka, redukuje blizny po trądziku.
Alkohol - działa antyseptycznie, dezynfekuje i wysusza.
Gliceryna - delikatnie oczyszcza i nawilża skórę, czyniąc ją miękką i aksamitną.
D - panthenol - łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie i kojąco, a także pobudza wzrost
i odnowę komórek naskórka oraz skóry właściwej.





Skład: 

Aqua, Alcohol Denat., Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Propylene Glycol, Panthenol, Vaccinium Myrtillus Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Acer Saccharinum Extract, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium EDTA, Parfum, Citral, d-Limonene, Linalool, CI 15985. 



Moja opinia: 

Tonik ma bardzo fajne opakowanie - plastikową miękką butelkę utrzymaną w pomarańczowo-niebieskiej kolorystyce. Zakrętka podzielona jest na dwie części i po wciśnięciu jednej wyskakuje druga z dozownikiem. Napisy są nieco mało czytelne, czcionka malutka i ciemne litery na dość ciemnym tle.





Sam tonik ma także pomarańczowy kolor i mocny trudny do określenia zapach. Pachnie niby świeżo, cytrusowo, ale bardzo intensywnie, może to trochę przeszkadzać, jednak ja się już do niego przyzwyczaiłam. Trochę się go bałam na początku, bo jak widzicie skład nie jest najlepszy, mimo tego okazało się, że na moją skórę działa bardzo fajnie. Zastanawiam się czym jest to spowodowane i stawiam na d-pantenol, z którym moja skóra bardzo się lubi. Tonik znakomicie odświeża, oczyszcza, tonizuje i delikatnie matowi skórę. Po przemyciu twarzy wacikiem, skóra robi się jakaś taka fajniejsza, przyjemniejsza w dotyku. W dodatku rzeczywiście coś jest na rzeczy, jeśli chodzi o normalizację wydzielania sebum. Co prawda u mnie tonik nie zlikwidował problemu,  jednak trochę go zmniejszył, a to i tak już dużo. Przemywam nim buzię rano i wieczorem, a czasem także w ciągu dnia, jeśli akurat nie mam makijażu. Nie podrażnia, nie wysusza, nie lepi się, szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze filmu. Dałam go do wypróbowania koleżance, która też ma problemy z wypryskami i tak jej się spodobał, że kupiła sobie swoją butelkę. Po aplikacji mam uczucie jakby mrowienia, ale nie jest ono nieprzyjemne. Jeśli chodzi o jego działanie antybakteryjne to wydaje mi się, że je posiada, chociaż w niewielkim stopniu. Z drugiej strony to tylko tonik i trudno oczekiwać, że przy pomocy drogeryjnego toniku poradzimy sobie z trądzikiem. Podsumowując jest to zaskakująco przyjemny produkt i chętnie kupię kolejne opakowanie, a nawet spodobał mi się na tyle, że miałabym ochotę spróbować i żelu i kremu z tej serii.




Pojemność 200 ml. Cena ok 14zł

Używałyście Serii Barwa Siarkowa Moc? Polecacie?
 

wtorek, 15 października 2013

Włosy błyskawicznie rozczesane ;).

Moich włosów nie da się rozczesać tak po prostu, bez wytargania połowy. Jest oczywiście lepiej jeśli nakładam maski, ale całkiem idealne jest dopiero kiedy użyję odżywki w sprayu. Ostatnio trafiłam na Marion Natura Silk Błyskawiczna odżywka  rozświetlająca włosy bez spłukiwania i bardzo się z nią polubiłam


Co obiecuje producent:

Błyskawiczna odżywka rozświetlająca włosy Natura Silk Jedwabna Kuracja zawiera jedwab i prowitaminę B5, które:
- wygładzają, rewitalizują, nadają jedwabisty połysk,
- ułatwiają rozczesywanie i układanie, regenerują włosy od wewnątrz,
- zabezpieczają przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego, zanieczyszczeniami środowiska oraz wysoką temperaturą,
- chronią kolor włosów przed blaknięciem,
- zapobiegają elektryzowaniu, nadają zdrowy wygląd i jedwabistą miękkość.
Specjalistyczna, super lekka formuła z dodatkiem cytrusów gwarantuje świeżość, sprężystość i lekkość włosów.  



 Skład:


Moja opinia :

Opakowanie to bardzo wygodna butelka z atomizerem, pierwsze co robię w tego typu opakowaniach, to gubię zatyczkę, tak  też się stało i tym razem, czego efekt możecie zobaczyć na zdjęciach.



Bardzo lubię taką formę aplikacji odżywki, w przypadku Marion rozpylamy na włosy delikatną mgiełkę. Odżywka ma wyczuwalny bardzo przyjemny dla nosa zapach, który utrzymuje się na włosach. Kupiłam ją początkowo z myślą o włosach córki, w nadziei, że skończy się wieczny lament przy rozczesywaniu włosów po kąpieli. Nie byłabym jednak sobą,  gdybym jej też nie użyła. Farbuję włosy od bardzo dawna, przez co są nieco przesuszone, szczególnie końce. Mam zawsze problem z rozczesaniem ich, bo szczególnie na tych suchych końcach plączą się i robią się kołtuny.  Włosy spryskane odżywką Marion stają się miękkie i delikatne same się rozplątują, a rozczesywanie ich nie stanowi problemu. Są także wygładzone i bardzo błyszczące. Jest na tyle lekka, że nie obciąża moich włosów, nie powoduje szybszego przetłuszczenia, ale staram się, nie pryskać nią na skórę głowy. Zwykle używam jej po zastosowaniu tradycyjnej odżywki albo maski, ale świetnie sprawdza się też samodzielnie, wtedy kiedy na nic innego nie mam czasu. Jest też bardzo wydajna, stosuję ją już około dwa miesiące i zużyłam dopiero połowę. Świetnie sprawdza się zarówno na moich jak i na mojego dziecka włosach. Widziałam jeszcze dwie inne wersje tej odżywki i jestem bardzo ciekawa, czy są tak samo fajne jak ta rozświetlająco regenerująca.Na pewno kupie je sobie i to sprawdzę.



Pojemność 150 ml. Cena ok 8 zł.

Znacie, lubicie błyskawiczne odżywki Marion?



piątek, 11 października 2013

Wychodzę ze skóry ! Czyli dylematy jesiennej pielęgnacji ;).

Przyszła jesień i pora zmodyfikować troszkę pielęgnację skóry twarzy. O tej porze roku moja skóra potrzebuje troszkę innych kosmetyków niż latem. Tej jesieni postanowiłam postawić na złuszczanie, peelingowanie i regenerację.  Moja skóra jest mieszana w kierunku tłustej, trochę rozszerzonych porów i zaskórników, trochę niedoskonałości oraz dużo świecenia się.


Przede wszystkim postanowiłam kupić krem z kwasami. Mam już co prawda serum na przebarwienia z Iwostin, ale zawarte w nim kwasy wydają mi się dość delikatne. Wybór tym razem padł na Pharmaceris z 10% kwasem migdałowym na noc.



Jest to II krok złuszczania. Pierwszym jest krem z 5% kwasem migdałowy. 5% używałam w zimie, a po nim jeszcze Effaclar Duo, dlatego teraz zdecydowałam się na mocniejszą wersję. Na razie kremu używam od sześciu dni, codziennie wieczorem. Do tej pory zauważyłam, że po jego użyciu wypryski szybciej znikają i łuszczy mi się skóra na brodzie, na czole i na skrzydełkach nosa. Zobaczymy jak to będzie dalej wyglądało, a po cichu liczę  na zmniejszenie i oczyszczenie porów oraz redukcję niedoskonałości. Trochę boję się się przesuszenia skóry, ale mam nadzieję, że jakoś sobie  z tym poradzę.


Obecnie moja pielęgnacja wygląda tak:

Wieczorem :
  • Myję twarzy mydełkiem w płynie z Pachnącej Krainy.
  • Następnie przecieram tonikiem Barwa Siarkowa Moc.
  • Spryskuje wodą termalną Uriage.
  • Pod oczy nakładam serum z kwasem hialuronowym  Balea.
  • Na koniec krem Pharmaceris z 10% kwasem migdałowym na noc.


Rano:
  • Przecieram buzię tonikiem  Barwa Siarkowa Moc.
  •  Spryskuje wodą termalną Uriage.
  •  Pod oczy nakładam serum z kwasem hialuronowym  Balea - jak mi się przypomni ;).
  • Krem Iwostin Puritin Krem przywracający nawilżenie, do skóry tłustej wysuszonej kuracją dermatologiczną.
  • Krem z filtrem ( dwa ostatnie kremy, albo zamiennie albo oba naraz).


Serum na przebarwienia na razie odstawiłam, bo nie mam go już gdzie wcisnąć. Wydaje mi się, że pod krem z kwasami było by to już za dużo. Kolejny dylemat dotyczy kremu z filtrem, na razie używam próbek, które dostałam przy zakupię kremu Pharmaceris, ale jak mi się skończą pewnie będę musiała coś kupić. Zastanawiam się czy musi to być krem z filtrem 50, czy wystarczy mniejszy filtr. Wolałabym mniejszy, bo po typowych kremach z filtrem, moja skóra bardzo się świeci. A na koniec czym myć buzię, jak skończy mi się mydełko z Pachnącej Krainy? Potrzebuję czegoś delikatnego, co nie wysuszałoby dodatkowo skóry. Macie może jakieś propozycje?

Zmieniacie pielęgnację w zależności od pory roku? Czy cały czas używacie tych samych kosmetyków?


środa, 9 października 2013

Wykończeni we wrześniu :)

Pora na ostatnią notkę podsumowującą miesiąc czyli denko. Do tej pory mieliście już możliwość poczytać o:

Jeśli ktoś przeoczył to serdecznie zapraszam, ale najpierw zobaczcie co mi się udało we wrześniu zdenkować ;).



Joanna, Multi Cream Color, farba do  włosów.  Wspominałam Wam już kilka razy, że używam tej farby przede wszystkim ze względu na świetny brązowy kolor, który dzięki niej wychodzi na moich włosach. Zanim o niej przeczytałam próbowałam różnych brązów i innych farb,, między innymi fryzjerskich, ale nigdy nie byłam tak zadowolona z koloru tak jak po cynamonowym brązie Joanny :).


Dove mydełko z peelingiem. Bardzo lubię mydełka Dove, bo fajnie pielęgnują, nie wysuszają, nie ściągają i nie podrażniają skóry. Nawet jeśli dzieci mają ochotę umyć się normalnym mydłem przymykam oko i nie martwię się o podrażnioną skórę.


Balea Hawaii żel pod prysznic z kokosem i ananasem. Bardzo żałuję, że miałam tylko jedną butelkę tego żelu. Ma świetny zapach, wesoły kolor, doskonale odświeżał w takcie letnich upałów. Dokładną recenzję znajdziecie tutaj Balea żel pod prysznic Hawaii z kokosem i ananasem.


Alverde rodzinny szampon  jabłko i papaya. Po użyciu tego szamponu stwierdziłam, że być może nie wszystkie naturalne szampony są takie złe:). Ten świetnie spisał się przy moich włosach, chociaż początek naszej znajomości nie należał do udanych. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj Może jednak naturalne szampony nie są takie złe - przynajmniej niektóre ;)


Balea Peeling do stóp. Zawiera drobinki pumeksu i jest bardzo mocny, fajnie wygładza stopy i nie wysusza skóry. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj Peeling do stóp Balea.


Johnsons Baby Szampon. Jak dla mnie taki sobie. U mnie powodował swędzenie skóry głowy, a włosy dzieci krócej zachowywały świeżość i trzeba je było częściej myć. Przyjemnie pachnie, nie drażni oczu, jednak raczej nie kupię go już więcej.


Bielenda Peruwiańska Sól do kąpieli. Ma ładny, ale niezbyt intensywny zapach, a ja lubię sole z charakterem:). Lubię jak w trakcie kąpieli pachnie nie tylko wanna, ale też cała łazienka. W tym przypadku nic takiego nie miało miejsca. W dodatku zielonkawy kolor brudził wannę.


Intimea Emulsja do higieny intymnej. Kupiłam ja w Biedronce za 2,99 i jak za tę cenę to naprawdę przyzwoita emulsja do higieny intymnej. Ma ładny delikatny zapach, dobrze myje, nie wysusza i nie podrażnia. Z chęcią kupię znowu, jeśli tylko będę w Biedronce.


Joanna Naturia Peeling myjący wygładzający z wiśnią. Urzekł mnie swoim zapachem i zaskoczył mocnym działaniem, tak go polubiłam, że kupiłam też inne wersje zapachowe. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj A pod prysznicem wiśniowy sad ;)


Joanna Naturia Peeling myjący wygładzający z wanilią. Zaraz po wiśniowym to mój drugi ulubiony zapach. o ile wiśniowy był doskonały na lato, tak waniliowy jest świetny jesienią. Tak samo jak poprzednik świetnie myje i bardzo dobrze peelinguje skórę. W dodatku jak na peeling myjący, zaskakująco mocny.


Baikał Herbals Serum przeciwzmarszczkowe. Z tym serum mam problem niby jest fajne, ale jednak czegoś mu brakuje. To taki neutralny kosmetyk, który z jednej strony krzywdy nie robi, a z drugiej nie rzuca na kolana. Na początku byłam nim zachwycona, potem jakoś mi się znudziło i poszło w odstawkę i używałam tylko od czasu do czasu jak sobie o nim przypomniałam. Nie zauważyłam działania przeciwzmarszczkowego. Raczej nie kupię go już więcej.


Ziaja Krem łagodzący dla dzieci i dorosłych z 10% d-pantenolem. Świetny krem, doskonały na podrażnienia. Możecie poczytać o nim tutaj Krem do zadań specjalnych ;)!


L'biotica  Aktywne serum do rzęs. Wzmocniło, ale niestety nie wydłużyło rzęs. Pełną recenzję znajdziecie tutaj Efekt po stosowaniu serum do rzęs L'biotica?



Pochwalcie się jak Wam poszło denkowanie w tym miesiącu:).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...